Edukacja seksualna w Polsce

Edukacja seksualna w Polsce Konferencja Fundacji SPUNK zorganizowana 14.01.2022 była podsumowaniem ponad rocznej pracy naszego zespołu w projekcie Edukacja Seksualna Polska. Dla mnie jednak zwieńczenie naszych działań miało miejsce tydzień wcześniej, w Dąbrowie Górniczej. Otóż przez wiele miesięcy nasza ekipa trenerska przygotowywała dużą grupę edukatorek i edukatorów seksualnych do prowadzenia zajęć z młodzieżą oraz do rzecznictwa na rzecz wprowadzania programów profilaktycznych w samorządach. A w ostatni weekend miałem możliwość obserwować owoc tych działań: wspaniały warsztat poprowadzony przez Agatę Jabłońską i Patrycję Rogulską. Warsztat edukacji seksualnej w Dąbrowie Górniczej Gospodarzem wydarzenie było Stowarzyszenie dO!PAmina Lab, które organizuje edukację domową i samo szukało okazji do zaproszenia osób zajmujących się tematyką rozwoju fizycznego, psychicznego/emocjonalnego i społecznego młodzieży. Patrycja z Agatą odpowiedziały na zaproszenie, zaś moją rolą było superwizyjne wsparcie edukatorek. Kameralna grupa 8 młodych osób w wieku 11-13 lat przyjęła nas z dużą otwartością i zaufaniem. Prowadzące miały taki flow między sobą oraz z grupą, że dużą częścią mojej pracy była wewnętrzna dyscyplina, bo miałem ochotę dołączyć do zajęć jako ich uczestnik. A o czym była mowa? O zmianach w ciele i psychice osób w wieku nastoletnim. O języku, w jakim kreujemy sferę prywatną i intymną. O antykoncepcji, higienie i sposobach przeciwdziałania chorobom przenoszonym drogą płciową. O tym, jak media i społeczeństwo wpływają na nasze standardy i oczekiwania wobec wyglądu. Warsztaty poprowadzone były w oparciu o techniki aktywizujące, więc cały czas coś się działo: pisanie, rysowanie, wyklejanie kolaży. Był czas na oddech i obejrzenie edukacyjnych animacji, był czas na kwestie praktyczne i wspólne oglądanie środków higieny związanej z okresem czy prezerwatyw. I wszystko to w odpowiedzi na ciekawość młodzieży i prośby o rzetelne odpowiedzi na pytania, które czasem trudno zadać. Podczas warsztatu prowadzonego przez Agatę i Patrycję czułem się “jak w domu”, gdyż na poziomie merytoryki, jak i energii, moje warsztaty spunkowe wyglądają bardzo podobnie. A dziś mam okazję widzieć na twarzach pozostałych osób, że ich doświadczenia były równie pozytywne, obawy co do swoich możliwości oraz zbudowania relacji z młodzieżą – rozwiane, a zaangażowanie potrzebne do kontynuowania działań o lepszą edukację dla młodzieży, taką opartą na wiedzy naukowej i bliską rzeczywistości współczesnych nastolatków – coraz większe. Konferencja Edukacja Seksualna Oddolnie I mija prawie tydzień, a w EC1 w Łodzi organizujemy największe bodaj spotkanie na temat edukacji seksualnej w Polsce. Oprócz osób uczestniczących w naszym projekcie pojawiło się dużo osób sojuszniczych. Wydarzenie zaczęło się od konferencji prasowej, po której był szereg paneli: o edukacji w małych miastach, o edukacji w dużych miastach, o perspektywie młodzieży na to wszystko, konfrontacja z osobami zajmującymi się polityką na szczeblu rządowym i samorządowym, i spotkanie sieciujące dla uczestniczących. Jak zwykle najbardziej ucieszyło mnie spotkanie z młodymi osobami, bo takie konfrontacje najwięcej dla mnie wnoszą i zawsze są momentem, gdy wszystkie strony szukają porozumienia i wspólnie grają do jednej bramki. Z kolei spotkanie polityczne pokazało, jak zmienia się klimat gdy kończy się dialog, a zaczyna debata. Zaraz pojawiły się konkretne nazwiska, personalne wycieczki i uwagi, przytyki, małe starcia. Najważniejszymi uwagami dla mnie były te, które wskazywały w jaki sposób można się organizować oddolnie, aby część spraw załatwić na własną rękę bez odwoływania się do władz. Na relację z wydarzenia zapraszam na Facebooka SPUNKa. Potrzebujesz zajęć z edukacji seksualnej? Jeśli chcesz zorganizować zajęcia z edukacji seksualnej dla młodzieży szkolnej i potrzebujesz wsparcia edukatorek/edukatorów, skontaktuj się ze mną: kontakt@julianczurko.pl. Julian Czurko Edit profile Designer rozwiązań szkoleniowych, coachingowych i komunikacyjnych. Settings
Facylitacja dialogu wg Nansen Center

Zapisując się na szkolenie “Wyłącz ego. Zrozum drugiego” na temat dialogu, spodziewałem się kilku nowych narzędzi facylitacyjnych i potwierdzenia przekonań, które już miałem. Spotkanie, które zorganizowała Fundacja Orange, poprowadziły trenerki z Nansen Center for Peace and Dialogue, Christiane Seehausen i Chro Borhan. Nie sądziłem, że udział w nim będzie dla mnie doświadczeniem formatywnym, delikatną, ale i zarazem głęboką pracą na poziomie wartości i postaw. Po pierwszym zjeździe był i drugi, tym razem gościł nas nie Nowy Świat Muzyki, a Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku. Tam sieć osób działających w obszarze dialogu społecznego i rozwiązującego konflikty rozrosła się, bo spotkaliśmy się w gronie z trzech edycji szkolenia pierwszego stopnia. To spotkanie było mniej szkoleniowe, a bardziej warsztatowe i superwizyjne. Miałem okazję sprawdzić się w różnych rolach, trochę sprowokować siebie i przyjąć perspektywy, jakie na co dzień są mi obce. To oznaczało dużo emocji, ale i dużo wglądów. A wszystko to mogło się zadziać wyłącznie dzięki osobom, które współ-stworzyły przestrzeń pełną akceptacji, bezpieczeństwa i uważności na drugą osobę. Co wyróżnia to podejście do dialogu? Tym, co sprawia, że dialog w rozumieniu Centrum Nansen dla Pokoju i Dialogu jest inny niż znane mi wcześniej podejścia, są: uważność na drugiego człowieka bardziej niż na rozważania, jak to często jest w dialogu filozoficznym, neutralna postawa względem zmiany, co zapewnia osobom przystępującym do dialogu poczucie autonomii, braku presji i oczekiwań, budowanie wspólnej przestrzeni dla mówienia, słuchania, bycia usłyszaną_ym i uznaną_ym w swojej rożnorodności. Teraz, dokładnie po dwóch latach od ostatniego warsztatu, widzę, że każde moje działanie trenerskie jest ugruntowane na „nansenowskim” dialogu, a jeśli tylko mam autonomię, to wplatam jego techniki do swojego programu. Proste, na granicy banalności, zawsze robią wrażenie i sprawiają, że ludzie czują się wysłuchani, traktowani podmiotowo, doświadczają swojej autonomii. W niewielkim kawałku – tak wiele. Potrzebujesz facylitacji dialogu? Jeżeli: potrzebujesz szkolenia o facylitowaniu dialogu społecznego lub dialogu transformującego konflikty, osoby, która poprowadzi sesję dialogową dla organizacji, osoby, która poprzez dialog wesprze grupę w przepracowaniu konfliktu… …skontaktuj się ze mną, np. mailowo: kontakt@julianczurko.pl
#toolbook. ćwiczenia na pogmatwane chwile

#toolbook. ćwiczenia na pogmatwane chwile #toolbook zaczął się od inicjatywy Filipa Jacha i Barbary Michalskiej – Filip skrzyknął grupę osób działających w dziedzinie edukacji i wsparcia młodzieży, a Basia podchwyciła temat i stworzyli team pilotujący projekt. Cel był prosty i na miarę czasów: stworzyć publikację zawierającą różne ćwiczenia, które pomogą młodym osobom lepiej sobie poradzić sobie z wyzwaniami i trudami lockdownu. Emocje, przekonania, nawyki i zmiana Pomysł bardzo mi się spodobał, ale w pierwszym momencie nie miałem żadnego pomysłu na merytoryczny wkład do publikacji. Zaproponowałem zatem, że mogę złożyć ostatecznego pdfa, dodając do niego trochę ze swojej kreatywności. W trakcie redagowania tekstów pod kątem wlania ich do InDesigna, pomyślałem, że można zasugerować młodym czytelniczkom i czytelnikom prowadzenie jakiejś formy dziennika. Miejsca do spisywania pomysłów, refleksji, śledzenia zmian zachodzących pod wpływem wykonywania zadań. I właśnie w ten sposób powstał mój tekst. Filip od razu podchwycił temat i zasugerował, że pomysł można rozwinąć jako osobny artykuł, a nie tylko przypis. Andy Warhol spotyka Williama Gibsona Kiedy projekt wszedł na etap doboru estetyki, w grupie autorskiej zrobiliśmy małą burzę mózgów, żeby wybrać identyfikację dla publikacji. Tworzymy ją kolektywnie, zatem nie odzwierciedla estetyki żadnej organizacji, które z osobna reprezentujemy. Wspólną przestrzenią okazały się dwa skojarzenia: pop-art oraz cyberpunk, inspirowany niedawną premierą gry Cyberpunk 2077. Po kilku eksperymentach postawiłem na projekt o ograniczonej kolorystyce, z grubsza odtwarzającej paletę CMYK poszerzoną o pastelowe odcienie cyanu, magenty i yellow. Wątek cyberpunkowy sprowadziłem do motywu inspirowanego kształtem karty pamięci, do czego dobrałem zgeometryzowany krój pisma. A gdy zająłem się elementami pop-artowymi – motywami rastra, rozjeżdżających się w druku kolorów, prostych, płaskich form graficznych, powiązanych z popkulturą i nowymi mediami, jak emoji – stwierdziłem, że chcę, aby każdy rozdział miał indywidualną, ciut zróżnicowaną, ale nadal spójną stylistykę. Ćwiczenia na pogmatwane czasy W ten oto sposób powstała publikacja: #toolbook. ćwiczenia na pogmatwane chwile, efekt zbiorowego autorstwa (alfabetycznie) Konrada Ambroziaka, Melanii Dominiak, Filipa Jacha, Michała Maciejaka, Barbary Michalskiej oraz Marty Szymczyk. Publikujemy ją na prostej licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 (CC: BY 4.0), co oznacza, że można ją wykorzystać do dowolnych celów (również w ramach działalności komercyjnej czy do przeróbek) pod warunkiem podania autorstwa dzieła. Zachęcam do ściągnięcia publikacji, zapoznania się, udostępniania, informowania o niej. Link do pobrania. Autorstwo treści Konrad Ambroziak | Fundacja Psycho-Edukacja Julian Czurko | Masterkey Melania Dominiak | Stowarzyszenie AD REM Filip Jach | Forum Kontrastów Michał Maciejak | Trener Dramy Barbara Michalska | Fundacja EduKABE Marta Szymczyk | Nieszablonowa Pedagożka Redakcja merytoryczna i językowa Barbara Michalska, Filip Jach, Julian Czurko Projekt graficzny i skład Julian Czurko
Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet. I dziewczynek

Przemoc wobec kobiet Nazywanie „świętem” upamiętnienia mordu na trzech siostrach Mirabal, które w 1960 roku padły ofiarami wyroku wydanego na nie przez dyktatora Rafaela Trujillo, to trudna sprawa. Zwłaszcza, że tematem rocznicy jest nie tyle zwrócenie uwagi na bohaterskość antyreżimowych aktywistek Patrii, Minervy i Marii Teresy. Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych ogłosiło 25 listopada Międzynarodowym Dniem Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet. To nie jest powód do „świętowania”. To okazja do zrobienia rachunku sumienia, krytycznej analizy rzeczywistości, wyciągania wniosków – a przede wszystkim, projektowania rozwiązań. O skali problemu mówi się dużo, ale wciąż za mało i wciąż w zbyt wąskich obiegach informacji. Problem przecina na wskroś wszystkie warstwy naszego życia: społeczną, ekonomiczną, kulturalną, a wciąż w kluczowych miejscach (instytucjach: publicznych, medialnych, autorytetów) nie zajmuje właściwego miejsca i nie ma odpowiedniego wydźwięku. Przemoc wobec kobiet jest systemowa. Jest codzienna. Jest niszcząca. Niektórzy natykając się na nią na co dzień nadal jej nie zauważają. Przemoc wobec dziewczyn Kilka dni temu, bo 20 listopada 2020 roku, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę opublikowała raport „Negatywne doświadczenia młodzieży w trakcie pandemii. Raport z badań ilościowych”. 500 młodych osób (w tym 244 dziewczęta) odpowiedziały na pytania dotyczące doświadczania przemocy i krzywdzenia w czasie lockdownu spowodowanego pandemią Covid-19. Dokument przejmujący, straszny, potwierdzający podejrzenia, które i bez badania miałem od początku marcowego zamknięcia szkół: część młodzieży została zamknięta w domach ze swoimi oprawcami i odebrano jej możliwość jakiejkolwiek obrony i ucieczki. Dokument pokazuje też, że przemoc wobec młodzieży szkolnej (badanie przeprowadzono wśród osób w wieku 13-17 lat) także ma płeć. Chłopcy doświadczali przemocy 57% razy rzadziej: 34,8% krzywdzonych to dziewczyny, 19,9% to chłopaki. Natomiast całościowo skala jest poruszająca: 27,2% wszystkich badanych doświadczyła krzywdzenia, a 10,8% tych przypadków to wynik działań ze strony dorosłych. Przemoc seksualna W połowie przypadków dziewczyny padały ofiarą opiekunów nadużywających alkoholu lub chorujących psychicznie. W obu przypadkach ponad dwa razy częściej niż chłopaki. Najczęściej dotyczyło to starszej młodzieży i w większości była to przemoc psychiczna. Natomiast aż 9,2% osób doświadczyło wykorzystania seksualnego bez kontaktu fizycznego, a 2,6% molestowania z kontaktem fizycznym (w sumie to 10,2% wszystkich badanych, gdyż niektóre osoby doświadczały obu form). Dziewczyny były częściej narażone na wykorzystanie bez kontaktu fizycznego, czyli otrzymywanie niechcianych nagich zdjęć, przemocy słownej czy groomingu – tj. osaczania w sieci w celu wykorzystania (11,1% vs 7,4%), natomiast to chłopcy częściej padali ofiarą molestowania fizycznego 3,1% vs 2,0% dziewczyn). Przemoc w miastach i na wsi Ogólnie dziewczyny zadeklarowały też, że gorzej oceniały samopoczucie i zadowolenie z życia w pierwszej fazie pandemii niż chłopaki, częściej też wskazywały, że ich sytuacja się pogorszyła. Co bardzo ważne, wszystkie niepokojące statystyki były wyższe na terenach wiejskich niż wśród osób mieszkających w mieście. To ogromnie ważne biorąc pod uwagę dostęp do pomocy ze strony wspierających organizacji czy osób. W mieście łatwiej dotrzeć do sąsiadów, stygmat społeczny z powodu ujawniania problemów jest nieco mniejszy. Podróże są często dużo mniej kłopotliwe, instytucja pomocowa może być w zasięgu do kilkudziesięciu minut drogi (choć nadal nie oznacza to wydajności systemu wsparcia), zaś policja dojedzie szybciej. Koszmar nastolatek i nastolatków wcale się nie skończył. Mamy (praktycznie rzecz biorąc) drugi lockdown, przyszłość jest nieprzewidywalna, niepewna. Nie zadziało się też nic, co by mogło poprawić sytuację młodych ludzi. Efekty tego poznamy w ciągu najbliższych lat, być może gdy zawalczą o swój głos jako osoby dorosłe, a może i wcześniej. I wystawią rachunek całemu pokoleniu dzisiejszych dorosłych, którzy im taki świat stworzyli…śmy. Przemoc a edukacja Przytoczenie tych danych – jednego z wielu raportów ilustrujących tę samą kwestię – bez zaproponowania rozwiązań pozostanie tylko storytellingiem. Opowieścią wywołującą złość lub grozę, które jednak można szybko oswoić. Mechanizm obronny nawraca do strefy komfortu, żeby docenić własną, bezpieczniejszą sytuację – i już w niej zostać. A sytuacja wymaga wyjścia poza tę granicę – bo są tam osoby, które cierpią i potrzebują pomocy. Po lockdownach do szkół wróci młodzież, która w dużej części będzie się borykać z traumami, na które dodatkowo nałożyła się izolacja od ich grupy wsparcia. Nauczycielki i nauczyciele muszą być przygotowani na całe spektrum problemów, z jakimi się zetkną. To mogą już nie być te same dziewczyny i chłopaki, co przed marcem 2020. Zwłaszcza, że w PTSD traumy dopadają swoje ofiary z opóźnieniem i z nienacka. Wiedzy i wsparcia można szukać m.in. w ramach zaczynającej się dziś oficjalnie Kampanii 16 Dni Akcji Przeciw Przemocy ze Względu na Płeć. Wydarzenia w większości organizowane są on-line, a zatem ich dostępność w perspektywie ogólnokrajowej jest większa. To inicjatywa, którą warto nagłaśniać, upowszechniać, a także angażować się w nią bezpośrednio. Warto także sięgać po wszelkie materiały tworzone przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę (dawniej: Fundacja Dzieci Niczyje), która przygotowała wspomniany raport. Organizacja zajmuje się tematem zagrożeń dla dzieci i młodzieży oraz profilaktyki. Oferuje wyniki badań, zbiera adresy organizacji pomocowych, organizuje wolontariat i wydaje pismo „Dziecko Krzywdzone”. Do tego na jej stronie znaleźć można gotowe scenariusze do działań edukacyjnych, wychowawczych i profilaktycznych, zarówno z młodzieżą, jak i rodzicami. Klucz do edukacji na rzecz świata bez przemocy Z tematem przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć będę też jeszcze bardziej związany trenersko. Dzisiaj zostałem koordynatorem zespołu programowego w ramach projektu “SZTAMA w edukacji na rzecz zmiany” realizowanego przez Fundację HerStory z dotacji programu Fundacji Batorego Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG. W ramach koordynowanych przeze mnie działań jako grupa SZTAMA wypracujemy model oraz metodę edukacji antyprzemocowej, skierowanej szczególnie do chłopaków. Następnie zorganizujemy szkołę trenerów antyprzemocowych, którzy będą wdrażać te rozwiązania na zajęciach z chłopakami w całym kraju. Drugą dobrą wiadomością jest to, że wsparcie z programu Fundacji Batorego otrzymała także Fundacja Nowoczesnej Edukacji SPUNK, która będzie realizować projekt „Tak! dla edukacji seksualnej w całej Polsce”. Dzięki niemu stworzymy sieć edukatorek/ów seksualnych w małych i średnich miastach Polski, którzy w swoich regionach będą działać na rzecz samorządowych rozwiązań dla edukacji seksualnej i równościowej.
Masterkey otwiera nowe perspektywy od trzech lat!

Dzisiaj zaczyna się czwarty rok mojej działalności edukacyjno-rozwojowej z marką Masterkey. Co to dla mnie znaczy? Autonomię, przestrzeń na realizację swoich pomysłów i pasji oraz możliwość spotykania i współpracy fantastycznych ludzi. I dziękuję tu każdej osobie, która mnie wspierała lub w inny sposób dawała impuls do zrobienia kolejnego, twórczego kroku. Dziś Jak rozpoczyna się kolejny rok pracy po trzech latach zbierania doświadczeń i kompetencji w prowadzeniu działalności? Nastały czasy, gdy kompetencje cyfrowe są ważne jak nigdy wcześniej. Coraz większa rzesza osób sięga po rozmaite rozwiązania on-linowe, a grupa oporująca przed zmianami, chcąc czy nie chcąc, wkracza w tę przestrzeń. Jeszcze przed pandemią szkoląc nauczyciel/ki i wykładowczynie/ców akademickich z narzędzi cyfrowych słyszałem obiekcje: „Ale po co nam to?”, „Przecież i tak nigdy z tego nie skorzystamy”. To „nigdy” najczęściej dotyczyło narzędzi do prowadzenia webinarów. To uwagi, które odstawiam do szkoleniowego muzeum. Cechy współczesności opisywane jako VUCA (zmienność, niepewność, złożoność, niejednoznaczność) bardzo się pogłębiły. Kwarantanna negatywnie wpływa na możliwość zaspokojenia społecznych potrzeb umysłu, w tym potrzeby pewności (co do przyszłości). Niepewność dotyczy nie tylko dezorganizacji życia społecznego czy zawodowego – zagrożenie dotyczy zdrowia nas oraz naszych bliskich, a w perspektywie jeszcze mocniej zarysowuje się strata ważnych dla nas osób. Pojawia się przestrzeń dla trudnych emocji, z którymi do tej pory mogliśmy nawet nie mieć szans się mierzyć. Jutro Jakie są zatem moje plany na tę niepewną przyszłość? Przede wszystkim chcę podzielić się wiedzą i umiejętnościami z zakresu korzystania z nowych technologii w edukacji, działalności profesjonalnej i życiu prywatnym. To także czasy, gdy nowe doświadczenia i emocje wymagają nazwania, nagle też może pojawić się potrzeba skonkretyzowania pomysłów na radzenie sobie w nowej sytuacji. Czas zacząć przekazywać Clean Coaching i rozwojową pracę z metaforą kolejnym profesjonalist/kom. Rumieńców nabiera polska wersja „Przewodnika po Clean Coachingu” Bogeny Pieśkiewicz – którą redaguję. Co więcej, będzie to wersja oparta o drugie wydanie francuskie, wzbogacone o rozdziały dotyczące pracy zespołowej, z perspektywą inteligencji kolektywnej.
Szkoła przyszłości – kto jest za nią odpowiedzialny?

31 sierpnia 2019 r. wziąłem udział w interesującym wydarzeniu zorganizowanym przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Zamiast parafrazować ogłoszenie, zacytuję oficjalne materiały, żeby szybko przybliżyć charakter wydarzenia: Debata edukacyjna „Szkoła na szóstkę!” połączona z prezentacją najnowszej książki Andreasa Schleichera, eksperta OECDMiejsce: ZNP, Warszawa, ul. Smulikowskiego 6/8 (sala kolumnowa)Termin: sobota, 31 sierpnia br. Tutaj od razu dodam, że wszyscy uczestnicy wydarzenia otrzymali egzemplarz książki Schleichera „Edukacja światowej klasy. Jak kształtować systemy szkolne na miarę XXI wieku”, co jest bardzo miłym gestem ZNP oraz Evidence Institute, partnera wydarzenia. W menu Tutaj przytaczam oficjalny program: „Polska polityka edukacyjna wobec światowych trendów” – dr Maciej Jakubowski, prezes fundacji Evidence Institute „Jakiej szkoły chcemy?” Prezentacja wyników ogólnopolskiego badania ZNP – Sławomir Broniarz Dyskusja panelowa „Szkoła przyszłości”. Moderator: M. Jakubowski. Uczestnicy: Andreas Schleicher (OECD), Alicja Pacewicz (CEO), Jakub Wygnański (Stocznia), prof. Marek Konopczyński (PAN) Dyskusja panelowa „Szkoła na szóstkę. O jakiej szkole marzymy?” Moderator: Piotr Pacewicz, redaktor naczelny portalu OKO.press, Przedstawiciele i przedstawicielki środowisk edukacyjnych Prezentacja deklaracji „Porozumienie dla edukacji” Wyniki badań nie były zaskakujące, a w wielkim skrócie: w polskiej edukacji różne badane wskaźniki są na średnim poziomie i choć kilka wyników mamy powyżej średniej (i co warto dalej rozwijać), to całościowo efekty i tak są za niskie jak na kraj, który przeszedł ze strefy biedy do względnego dobrobytu. A do tego przewiduje się, że w efekcie reform wkrótce polskie wyniki spadną. Przy okazji, niektóre wyniki zdają się przeczyć intuicjom czy zdrowemu rozsądkowi – a jednak pokazują, że w organizowaniu oświaty za dużo jest kierowania się mitami. Na przykład, im więcej nauki w szkole, a zwłaszcza im więcej jej w domu, tym jej produktywność… spada. To może być oczywiste dla osób edukacji w Finlandii, ale dla pozostałych – niekoniecznie. Szkołana6 na Twitterze Podczas konferencji uruchomiłem Twittera, bo lubię robić relacje z takich wydarzeń – nie oszukuję się co do ich poczytności, ale decyduję się na pozostawienie takich śladów. Wpisy publikowałem z tagami #szkołana6 oraz #debataZNP. Jest tam trochę powyrywanych z kontekstu, ale inspirujących wypowiedzi. Jednymi z najbardziej błyskotliwych myśli były te wygłoszone przez Jakuba Wygnańskiego Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia” – który choć przedstawił się jako osoba niezwiązana bezpośrednio z oświatą, rzucił ciekawe światło na kilka spraw. Na przykład, błyskotliwą uwagą było podkreślenie, że mówienie o wartościach w edukacji zawsze będzie zapalnikiem dla jakiejś ze stron – ale alternatywą jest dyskusja wokół pojęcia… cnót. Takie pojęcia, jak roztropność, pracowitość, prawdomówność czy zdolność do oceny rządzących są konkretne i mniej konfrontacyjne. Na koniec podzielę się kilkoma własnymi przemyśleniami. Miałem ochotę podzielić się nimi na forum, ale byłoby to: a) wsadzenie kija w mrowisko, b) nie było czasu na to, żeby udźwignąć ewentualną dyskusję, dojść do konsensusu i nie popsuć atmosfery na zakończenie wydarzenia. Refleksja #1 W wypowiedziach różnych osób, szczególnie z sali pojawiał się pewien refren: “oświata kuleje” albo “czegoś się nie da zrobić”, ponieważ „podstawa programowa”. Podstawa stała się podręcznym kozłem ofiarnym i generalnie przypisywano jej wszystko, co złe: jest przeładowana, ogranicza, a do tego jest archaiczna. Ja trochę inaczej widzę ten dokument, gdyż po zreformowaniu w wielu miejscach jest otwierający, podsuwa kierunki oraz konkretne rozwiązania. Nawet przejrzałem na szybko na telefonie jedną z podstaw programowych dla przedmiotu, który był omawiany – i wyglądała całkiem zgrabnie. Tematy z różnych działów zazębiały się i na pewno można je omówić na jednej lekcji. A do tego w dokumencie wprost zapisano zachętę do pracy metodami aktywizującymi, metodą projektu i eksperymentu, a nawet wylistowano, jakie eksperymenty można przeprowadzić. Całkiem rozsądnie zalecono korzystanie z chemii kuchennej, co ma przybliżyć uczniom tę dziedzinę jako dziedzinę bliską życiu codziennemu, a do tego to kierunek relatywnie niskobudżetowy. Czyli nie taki diabeł straszny. I choć polski, historia, WoS i WDŻ są zideologizowane, to reszta przedmiotów jest napisana przyzwoicie – w bardziej nowoczesny sposób niż tylko „uczeń wie” i „uczeń potrafi”. Natomiast nasuwa mi się wniosek, że część nauczycieli podstawy programowej nie zna, nie zapoznała się z preambułą tejże, a swoje przekonania opiera na programach sprzedanych szkole przez wydawnictwa wraz z podręcznikami. Kwestia do zweryfikowania – albo indywidualnego rachunku sumienia. Dodajmy jeszcze jeden aspekt. Palącymi problemami, z którymi borykają się szkoły są m.in. liczba nastoletnich samobójstw, depresji, problemów, z którymi młodzież zgłasza się do psychologów i pedagogów szkolnych, orzeczeń poradni psychologiczno-pedagogicznych. Tego nie załatwi żadna podstawa programowa. A temat narzędzi i podejść wychowawczych w ogóle się nie pojawił w kontekście tematu „szkoły na szóstkę”. Refleksja #2 Podczas dyskusji pojawiały się uwagi, że oprócz uporczywego realizowania podstawy programowej potrzeba jeszcze innych kompetencji: przedsiębiorczości! Zrozumienia nowych mediów i zagrożeń wynikających z dezinformacji! Potrzeba pracy w grupie! Rozwijania postaw, wartości, zrozumienia, czym jest nowoczesny patriotyzm! Zaraz, zaraz, przecież to wszystko jest… w podstawie programowej! Dlaczego? Bo podstawa była pisana zgodnie z wykładnią kompetencji kluczowych Komisji Europejskiej, a to oznacza, że wszystkich osiem kompetencji musi być realizowanych na każdym z przedmiotów: od polskiego, poprzez matematykę, a na W-F-ie i WDŻ kończąc. A nawet gdyby tak nie było, to na terenie Unii Europejskiej kształcenie w kierunku kompetencji kluczowych jest obowiązkowe na wszystkich etapach edukacji (w ramach polityki Lifelong Learning). A zatem nie rozumiem, dlaczego wspominanie o potrzebie rozwoju pracy zespołowej czy kompetencji cyfrowych było wspominane jako coś zewnętrznego dla programu oświaty, coś niespotykanego, co warto by zaimplementować. Niestety, ale akurat te wątpliwości i zwalanie wszystkiego na system, partię rządzącą, reformę czy podstawę programową – to strzał kulą w płot. Bo jeżeli te osoby realizują podstawę programową, to znaczy, że wdrażają wszystkie te kompetencje, których deklaratywnie brakuje im w szkole. Refleksja #3 Przez całe spotkanie przewijało się pytanie: co możemy zrobić, żeby oświacie było lepiej? Niestety, większość odpowiedzi sprowadzała się do przypomnienia, że zbliżają się wybory. W mojej ocenie to w niewielkim stopniu poszukiwanie rozwiązań, a w większym wskazywanie winnych źle przeprowadzonej reformy, braku dialogu z protestującymi nauczycielami itd. Choć przyszłość edukacji zależy od tego, jak będzie formowany system nadający jej kształt, w mojej ocenie zrzucanie odpowiedzialności czy winy wyłącznie na procesy rządowe nadal nie jest odpowiedzią na podstawowe pytanie. Co my możemy zrobić? Rozumiem rozgoryczenie nauczycieli i dyrektorów. Dobrze, że takie emocje mają szansę na zwentylowanie. W ostatecznym rozrachunku wolałbym
Coaching zespołowy Fabryki Równości | Success Story

8 czerwca 2019 roku odbyła się warszawska Parada Równości, przyciągającą osoby LGBTQ+ oraz ich sojuszników, walczących o równe traktowanie bez względu na… ze względu na to, że jesteśmy ludźmi zamieszkującymi wspólny świat. Świętowanie zaczęło się jednak dzień wcześniej w Łodzi. Po pierwsze, odsłonięto pomnik jednorożca, którego autorem jest japoński rzeźbiarz Tomohiro Inaba. Po drugie zaś, razem z zarządem Fabryki Równości zakończyliśmy trwający pół roku proces coachingu zespołowego. To potrójna okazja do podsumowań i refleksji. Dobre lepszego początki Moja coachingowa relacja z Fabryką zaczęła się jeszcze w wakacje 2018 roku. Spotkałem się wtedy z Dominikiem Marciniakiem, wówczas nowym członkiem zarządu stowarzyszenia, by porozmawiać o jego potrzebach rozwojowych. Już na początku jej działalności zostałem członkiem honorowym organizacji, gdyż pracując w inkubatorze NGO pomagałem jej w starcie w branży organizacji obywatelskich. Postanowiłem zainwestować energię w tak wyróżniającą funkcję i po krótkiej wymianie myśli zaproponowałem wsparcie Fabryki moimi umiejętnościami coachingowymi. Okazało się, że wraz z rozwojem organizacji i pojawieniem się w niej nowych osób, powstała potrzeba pracy nad płynnością komunikacji, udoskonaleniem struktur oraz usprawnianiem współpracy. Zarząd stowarzyszenia, którego skład właśnie się powiększył, zdecydował się na coaching zespołowy. Zakontraktowaliśmy się na proces rozwojowy, skupiony zarówno na grupie, jej relacjach i komunikacji, jak i na przełożeniu tego na zarządzanie organizacją. Coaching równości Już pierwsze spotkanie coachingowe pokazało, że praca będzie intensywna. Choć typowe sesje kontraktowe nie należą do zbyt długich, dla nas był to 5-godzinny warsztat na temat fundamentalnych kwestii: wspólnych definicji pojęć, wartości oraz celów. Jako motyw przewodni procesu zarząd wybrał kwestię komunikacji, budowanie dzięki niej przestrzeni dla wszystkich osób z Fabryki, a także dbanie o siebie oraz innych. Umówiliśmy się także, że przy zachowaniu poufności, będziemy się chwalić samym procesem – bo jest czym! Na drugim spotkaniu zaproponowałem metodę Clean Coaching – pracowaliśmy przy pomocy metafory nad komunikacją. Celem było nie tylko stworzenie wspólnej wizji tego, jak powinno wyglądać wartościowe komunikowanie, ale także, jakie są indywidualne potrzeby i oczekiwania w tym zakresie poszczególnych osób z zarządu. Clean to mój ulubiony sposób pracy – pozwala szybko dotrzeć do sedna, ujawnia mechanizmy indywidualnego i grupowego działania oraz myślenia. Jest także „ekologiczna”, co w coachingowym żargonie oznacza działanie jednocześnie zgodnie z interesami osoby, jej otoczenia, a także z zasadami etyki i prawa. I takie też były owoce naszej pracy gdy po rozpoznaniu komunikacji w ramach metafory powstał bardzo konkretny, strategiczny plan działań. Dwa kolejne spotkania utrzymane były w duchu Design Thinking, a ich przedmiotem było budowanie komunikacji z osobami, które przychodzą do Fabryki z chęcią zaangażowania się w jej działalność. Podejście to było najbardziej adekwatne do celów zespołu, gdyż pozwalało połączyć empatyczne podejście do nowych ludzi w organizacji z rozwojem własnych kompetencji liderskich osób z zarządu. Była to także okazja do przyjrzenia się temu, jak różne osoby o różnych zainteresowaniach i celach krzyżują swoje ścieżki z Fabryką. Bezpieczna przestrzeń dzięki komunikacji Ostatnie, zamykające spotkanie, skupione było wokół budowania nowych struktur zarządzania rozrastającym się stowarzyszeniem oraz planowania procedur działania. Choć działalność w ramach Fabryki Równości ma wolontaryjny charakter, to przy dużej i zróżnicowanej grupie jej członkiń i członków, a także różnych formach działań, wymaga podziału zadań oraz odpowiedzialności. Zamknięcie procesu było także momentem do podsumowań: co się udało, co mogło pójść lepiej i jakie w związku z tym będą kolejne kroki. Okazało się, że dzięki coachingowi polepszyła się komunikacja w zarządzie, który po fazie tarć zaczął tworzyć zgrany i dobrze funkcjonujący zespół. Przełożyło się to także na resztę stowarzyszenia – w tym samym czasie zaczęły się pojawiać nowe osoby oraz inicjatywy. Choć jeszcze dużo jest do zrobienia – zwłaszcza działań wymagających wspólnej, warsztatowej pracy – to stworzony jest harmonogram działań oraz podział obowiązków, który będzie wsparciem realizacji planów. Coaching LGBT+? Podsumowanie naszej współpracy przypomniało mi także o dyskusji, jaka rozgorzała jakiś czas temu na facebookowej grupie Coach Coachowi Coachem. Jedna z uczestniczek tej społeczności zaprezentowała się we wpisie jako „coach LGBT”. Od tego momentu rozgorzała dyskusja, czy taka specjalizacja jest potrzebna, czy nie jest ograniczająca, czy w ogóle coś oznacza. Jedni twierdzili, że każdy coach powinien być otwarty, akceptujący i neutralny wobec wartości, tożsamości i pomysłu na życie klienta – więc sugerowanie, że otwartość wobec grupy LGBT nie jest niczym specyficznym. Argumenty osób popierających takie rozróżnienie były różne: od kwestii podobnych doświadczeń, poprzez informację o możliwości przedyskutowania kwestii specyficznych tylko dla tej grupy, na posługiwaniu się wspólnym zasobem słów i społeczno-kulturowych odniesień kończąc. Do mnie najbardziej przemawia w tym przypadku spojrzenie z perspektywy klienta, a nie metody – gdyż taki coaching wpisuje się w szerszy proces coming outu, co jest doświadczeniem trudnym i wymagającym uważności – gdzie bywa, że „co?” i „jak?” jest mówione okazuje się równie ważne, jak pytania „kto?” i „skąd?” to mówi. Jednym ze znaków tego, że tematy bezpieczeństwa czy działania na rzecz dobrostanu osób nieheteroseksualnych i nieheteronormatywnych są istotne, jest inicjatywa „Przede mną możesz się bezpiecznie wyoutować” Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. I z okazji fabrycznych, równościowych podsumowań podpisuję się pod tą akcją – gdyż w moim coachingu oraz na szkoleniach dążę do stworzenia przestrzeni, w której każdy może wzrastać w zgodzie ze swoim sercem, umysłem i wartościami.
Recenzja książki „Kompendium wiedzy coacha. Od teorii do praktyki”, pod red. L. Wildflower, D. Brennan

Wstęp: coach pyta, coach nie „wie” W edukacji o coachingu pojawia się zdanie, które co i rusz budzi kontrowersje: to klient jest ekspertem w kwestii swojego celu i metod osiągnięcia go, a nie coach. Po stronie wspierającego wymagana jest jedynie wiedza i umiejętności z zakresu prowadzenia procesu, oraz neutralna, choć wspierająca, postawa. W dyskusjach wokół tej koncepcji pojawiają się zarówno głosy optujące za profesjonalizacją i specjalizacją coachów w konkretnym obszarze tematycznym, jak i te podkreślające, że interwencja kogoś z nieskażonym spojrzeniem i głową bez ograniczeń była źródłem coachingowych postępów. Ostatnia publikacja wydawnictwa Co&Me stanowi mocny głos w tej dyskusji. Z perspektywy „Kompendium wiedzy coacha. Od teorii do praktyki” bycie profesjonalnym coachem wymaga nie tylko ogromnej wiedzy, również spoza samej sztuki coachingowej, ale i ciągłego poszukiwania oraz poszerzania horyzontów w zmieniającym się świecie. Nowa pozycja na półce Co&Me Od dawna śledzę linię wydawniczą tworzoną przez Darka Niedzieskiego w ramach prowadzonego przez niego Co&Me. Uważam, że pojawiły się w niej jedne z ciekawszych książek na temat coachingu. Moją ulubioną jest „Ustawienia systemowe w coachingu” ze względu na jej praktyczne walory i sposób prezentacji materiału, na co stawia także „Kompendium”, w każdym rozdziale prezentując najważniejsze rekomendacje dla czytelników. Natomiast w kontekście niniejszej recenzji na porównanie z nowym tomem zasługuje równie pokaźna książka „Fundamenty coachingu. Neurobiologia a skuteczna praktyka”. Pozycja ta, mimo iż skupiona na fundamentalnej kwestii neurobiologii, również przedstawia coaching w kompleksowy sposób w kontekście różnych tradycji, metod i trendów. Jak w takim towarzystwie plasuje się najnowsza pozycja w wydawniczej serii? Choć „Fundamenty coachingu” i „Kompendium wiedzy coacha” łączy pokaźna grubość (444 strony w drugim przypadku, w tym 39 stron samej bibliografii!), różni je to, że najnowsza publikacja jest zbiorem artykułów różnych autorów, zredagowanym w spójną całość przez Leni Wildflower i Diane Brennan. W związku z tym dykcja rozdziałów jest zróżnicowana, w zamian za obietnicę, że za każdą część odpowiedzialni są eksperci w danej dziedzinie. Wspólnym mianownikiem zaś jest narzucona przez redaktorki struktura: do każdej treści o charakterze teorii czy innego podsumowania (np. historycznego) odnosi się akapit na temat możliwości przełożenia jej na praktykę czytelnika-coacha. Dodatkowo każdy z rozdziałów zamknięty jest notą bibliograficzną, Redaktorki tomu postawiły sobie ambitny cel: zaprezentowanie coachingu w odniesieniu do bardzo dużej liczby nurtów – terapeutycznych, rozwojowych czy społecznych. Sprawia to, że nawet przy tak słusznym rozmiarze książki, artykuły są stosunkowo krótkie i sprzyjające lekturze nawet podczas niedługich posiedzeń. Z drugiej strony nie są to wyczerpujące opracowania monograficzne, raczej artykuły-pigułki, w których skupiono się na najistotniejszych – zdaniem autorów – kwestiach w danym temacie. Jednocześnie każdy z tekstów opatrzony został notą bibliograficzną, która stanowi mapę do kolejnych i dalszych wypraw na nowe tereny. Wszystkie zaś przypisy zebrano na końcu książki we wspólną bibliografię – nieocenione źródło dalszych poszukiwań. O coachingu na kilka głosów Z punktu widzenia czytelników o zróżnicowanym poziomie wiedzy i planowanego zaangażowania w lekturę książka zaprojektowana jest idealnie. Od strony zagadnień dobór artykułów jest również bardzo satysfakcjonujący, zarówno dla osób chcących mocno poszerzyć horyzonty, jak i tych skupionych na węższym wachlarzu zagadnień – którzy mają szansę zainspirować się tematami spoza swoich głównych zainteresowań. Podjęte w kolejnych częściach publikacji problemy to związki coachingu z: różnymi nurtami w psychologii, procesami, relacjami i komunikacją między ludźmi, przywództwem i funkcjonowaniem w organizacjach, nurtami rozwoju osobistego i duchowego, nurtami współczesnej humanistyki/socjologii/ekonomii, działaniami twórczymi, trendami, które otwierają przed coachingiem nowe perspektywy. Zaproponowane działy tematyczne dość dobrze odzwierciedlają to, co się dzieje we współczesnej, szeroko rozumianej humanistyce, czyli przyjmowanie bardzo zróżnicowanych perspektyw. Te zaś pokazują, że świata, ani ludzkiego doświadczenia, nie da się wyrazić jednym spójnym opisem czy obrazem. W zamian otrzymujemy dostęp do złożonej, wielowymiarowej mozaiki, w której pojedynczych odbiciach odnajdujemy wglądy i przebłyski prawdy. A każda z perspektyw wiąże się ze swoistym podejściem, zapleczem teoretycznym, metodologią i modelami – a zatem potencjalnie jest kolejnym narzędziem w rękach coachów. Części książki pozwalają też zrozumieć dynamikę procesów (które mogą być uniwersalne, co stanowi wsparcie dla coachów-nie-specjalistów), pogłębić empatię oraz dokonać autodiagnozę w zakresie kompetencji i doświadczeń. W praktyce złożenie obszernego i wielowątkowego materiału w całość „Kompendium” udało się osiągnąć redaktorkom w wyjątkowo spójny sposób, choć pojedyncze artykuły wahają się od świetnych do po prostu porządnych. Osobiście zaskoczyły mnie treści piątej części publikacji, w których poświęcono uwagę kwestii płci (i w dużej mierze sprawom kobiet), starzenia się, jak również ekologii i zrównoważonemu rozwojowi. Pojawił się też artykuł o podejściu doceniającym (appreciative inquiry), o którym według mnie mówi się za mało. Smaczne kąski na duży głód? Moja wysoka ocena „Kompendium” nie oznacza, że nie miałem też chwil bardziej krytycznych przemyśleń. Dobrym przykładem mojego wewnętrznego dialogu, który sprowokował mnie do zastanowienia się nad oceną, było odnalezienie podrozdziału na temat fantastycznej filozofii dialogu Martina Bubera. Nie spodziewałem się znaleźć tego nazwiska w tomie o coachingu – choć idealnie pasuje – ze względu na duchowy wymiar przemyśleń Austriaka żydowskiego pochodzenia. Uważam, że jego perspektywa wiele wnosi do przemyśleń o rozwoju i pracy z drugim człowiekiem, ale jednocześnie jest to autor bardzo wymagający. Gdy zobaczyłem, że filozofię Bubera sprowadzono w artykule do uproszczonej tabelki z nieco banalnymi (w porównaniu z jego wzniosłą filozofią) zaleceniami dotyczącymi prowadzenia dialogu, poczułem, że to jednak sprowadzenie wielowymiarowego dzieła do płaskiego obrazka. Z drugiej strony: to nie publikacja o filozofii, ani dla filozofów. Temat został opracowany właściwie odpowiednio pod kątem planowanego czytelnika. Prawdopodobnie większość nie miała wcześniej szansy na zapoznanie się z Buberem, a tych kilka akapitów może rozniecić ciekawość – i te osoby dostaną też wskazówki, gdzie szukać dalej. Moja niewygoda w tej sytuacji po prostu pokazała, że jestem jedną z tych osób, które powinny szukać dalej. Gdy wróciłem do myślenia o temacie z perspektywy całego tomu dostrzegłem lepiej, że bardzo się cieszę, że znalazły się tam również nazwiska, na które na co dzień trudno się natknąć i że tyle ciekawych podejść reprezentowanych jest w jednej publikacji. Mapa i przewodnik po coachingu „Kompendium wiedzy coacha” ma charakter przewodnika po terytoriach coachingu: daje najistotniejsze informacje na szeroki wachlarz tematów oraz pokazuje drogowskazy ku dalszym szlakom czytelniczym i rozwojowym podróżom. To mapa z mnóstwem zaznaczonych punktów i strzałek – kompasem zaś ma być czytający coach.
Recenzja książki „Szef w roli coacha”, R. Zych, W. Badura

Wstęp Medialne zamieszanie wokół coachingu sprawiło, że metoda ta zbiera w obiegu publicznym wiele negatywnych – i w większości niezasłużonych lub nietrafnie przypisanych – opinii. Tymczasem coaching menedżerski, czyli metoda wdrażana przez kierowników w firmach – nie zaś przez ekspertów od rozwoju zawodowego czy osobistego – spotyka się z krytyką także ze strony samych coachów. Powód? Już sam coaching (w nurcie International Coach Federation) m.in. przez związki z coachingiem NLP kojarzony jest z technikami wpływu, pilotowania czyjegoś rozwoju, czy wręcz manipulacją. Tym bardziej taka etykieta może się utrwalać, gdy staje się narzędziem zarządzania, z łatwością przemieniającego się w miękki, perswazyjny sposób delegowania zadań. Inni profesjonaliści, certyfikujący się lub utożsamiający z zasadami organizacji zawodowych, w obliczu zarzutów mogą się bronić przez odwołania do spisanych i opublikowanych, przejrzystych kodeksów etycznych. Menedżerów zaś takie dokumenty nie obowiązują, zatem nie stanowią również drogowskazu dotyczącego właściwego działania ani standardu chroniącego obie strony relacji przed nadużyciami. Publikacją, która ma potencjał wypromowania coachingu dla przełożonych – coachingu on the job – i wprowadzenia go do firm w profesjonalny, etyczny sposób, jest książka Roberta Zycha i Wojciecha Badury pt. Szef w roli coacha. Jak coaching on the job pomaga pracownikom w samodzielnym znajdowaniu rozwiązań. Jest to podręcznik przedstawiający krok po kroku narzędzie oraz sposoby wdrażania go w firmach, zaś głównym adresatem publikacji są sami menedżerowie. Pozycja ta jest interesująca także z perspektywy samych coachów, którzy chcieliby pracować w takim modelu w firmach – choć zaproponowany przez autorów język oraz przykłady jednoznacznie wskazują, że ich celem jest rozwój kompetencji zarządczych. W niniejszej recenzji przyjąłem trzy strategie czytelnicze, aby pokazać czy i dlaczego warto zainteresować się książką dla różnych grup odbiorców. Przede wszystkim interesowało mnie, jak książka wygląda z perspektywy menedżera czy menedżerki, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tematem coachingu – bo to do nich ta publikacja jest adresowana. Po drugie, zastanawiałem się, jak odbierze ją coach biegły w technikach rozwojowych, który chce się przygotować do specyfiki pracy w firmach. Mając świadomość kontrowersji wokół coachingu menedżerskiego, przyjrzałem się temu, jak został on zaprezentowany osobie, która już na początku może podchodzić do tego narzędzia nieufnie i z zastrzeżeniami. Okiem menedżera Podczas lektury Szefa w roli coacha od razu widać, że adresatami książki są przede wszystkim menedżerowie. Coaching opisywany jest ich językiem, prezentowany jako korzyść dla kierowników planujących rozwój swoich zespołów oraz ilustrowany przykładami zaczerpniętymi z pracy z pracownikami firm. Autorzy podeszli do tematu sprzedażowo, z jednej strony prezentując korzyści z wprowadzania tej praktyki do firmy, a z drugiej strony odnoszą się do możliwych obiekcji czytelników. Jednocześnie wszystkie zarzuty, wątpliwości czy możliwości zagrożeń formułują oni z perspektywy przełożonych w firmach i odpowiadają na typowe wyzwania związane z ich stanowiskami. Dzięki temu widać, że coaching on the job to narzędzie skrojone pod potrzeby i możliwości nowoczesnych managerów, którzy jednocześnie niekoniecznie muszą chcieć wchodzić głębiej w kwestie psychologii czy metod rozwoju osobistego. Cenne z perspektywy menedżera jest wprowadzenie w temat coachingu on the job krok po kroku, wręcz instruktażowo. Narzędzia czy sposób wdrażania go na różnych etapach procesu coachingowego ilustrowane są wieloma przykładami zaczerpniętymi z doświadczenia autorów. Case studies jest dużo, dotyczą różnych branż, zawodowych relacji czy organizacji ze zróżnicowaną przeszłością. Przy tym autorzy pokazują nie tylko przykłady sukcesów, ale także porażek – swoich podopiecznych bądź własnych – z opisem, co się wydarzyło, oraz dlaczego tak się stało. W ten sposób eksponują mechanizmy stojące za stosowanym narzędziem. Kolejne etapy modelowego stosowania metody są prezentowane w różnych wariantach, czasem wręcz z przykładami wzorcowych wypowiedzi. Jednocześnie autorzy podkreślają, że warunkiem dla działania narzędzia jest odpowiednia postawa coachingowa menedżera, trzymanie się modelu pracy i świadomość procesu. Szczególnie akcentują konieczność fundamentalnej dla powodzenia coachingu relacji zaufania z pracownikiem, pokazując też, jak ją budować. Oznacza to zatem pracę z własnymi przekonaniami, nawykami czy firmową rutyną. Okiem coacha Z perspektywy coacha obeznanego w dziedzinie metod rozwojowych, prezentowane narzędzia do pracy z podwładnymi są stosunkowo proste. W tym wypadku dużo ważniejsze są organizacyjne konteksty takiej pracy: pogodzenie roli formalnego zwierzchnika i partnera w coachingu, roli osoby dokonującej oceny pracowniczej i coacha w zaufaniu dopuszczonego do słabych stron i błędów podwładnego. To zatem inspiracja do przemyślenia i określenia swojej tożsamości oraz zadań coacha-menedżera w organizacji – zwłaszcza, że metodzie bliżej jest do coachingu w anglosaskim rozumieniu, a więc noszącego więcej cech treningu kompetencji, niż do rozwojowego, niedyrektywnego coachingu. Cechą charakterystyczną dla coachingu menedżerskiego jest to, że jako narzędzie zarządcze jest celowy (realizuje cele firmy powiązane ze stanowiskiem podwładnego) oraz nastawiony na cel. Choć przełożony w roli coacha nie odpowiada za efekty procesu, będzie ich oczekiwać na poziomie zarządzania zespołem. Autorzy podkreślają, że w odróżnieniu od celów organizacji, sukces samego procesu coachingu on the job mierzony jest według kryterium sformułowanego przez podopiecznego. Wymieniając różne wyzwania, które mogą się pojawić na kolejnych etapach procesu, to obok zewnętrznych i wewnętrznych zagrożeń, akcentują przede wszystkim te wewnętrzne po stronie coacha. A choć nie piszą o tym wprost, podkreślają, jak istotna na każdym etapie jest neutralna postawa coacha-menedżera oraz umiejętność oddawania pola do działania i refleksji dla swojego coachee, czyli zarządzanie ciszą i powściąganie proponowania rozwiązań. Oprócz miejsc, w których Zych i Badura proponują bardzo konkretne rozwiązania (aż po proponowanie przykładowych wypowiedzi coacha), najczęściej nakreślają kierunki działania czy ogólne rekomendacje, a nie gotowe modele pracy bądź scenariusze. Czasem wręcz czułem, że wolałbym bardziej trenersko-mentorskie wskazówki: „nie rób X, ponieważ…”, niż rekomendacje w formie „rekomendujemy bardziej Y”. Taka forma lepiej by mi przybliżyła psychologiczne mechanizmy stanowiące tło tego typu działań. Jednocześnie książka instruktażem nie jest i nie zapominam o tym, że jej „sprzedażowa dykcja” naprawdę jest sprzedażowa, gdyż szkolenia prowadzone przez autorów – o których sami piszą – stanowią uzupełnienie spisanych treści. Interesujące w tym przypadku jest budowanie przez autorów własnej marki profesjonalnej, gdyż sami są bohaterami przytaczanych studiów przypadków. Z jednej strony pokazują własną praktykę oraz wyjaśniają swoją rolę jako trenerów oraz coachów dla innych coachów, z drugiej dbają o spójny wizerunek oraz pokazanie, jak może wyglądać dalsza praca z nimi, gdyby po lekturze ktoś chciał pogłębiać temat pod ich okiem. Okiem sceptyka Podczas lektury towarzyszyło mi także krytyczne podejście – zwracałem uwagę na treści,
„Polish Spice” na zjeździe The 7th Northern Taste of Clean

Ponieważ metody Davida Grove’a są stosunkowo nowe, pracujące nimi społeczności profesjonalistów skupione są najczęściej wokół nauczycieli – zwłaszcza osób, które swój warsztat kształciły u samego twórcy Clean Language. Jako pierwszą poznałem grupę praktyków Clean zgromadzoną przez i wokół Bogeny Pieśkiewicz, która przywiozła Clean Coaching Z Paryża do Warszawy. Następnie miałem przyjemność poznać środowisko francuskie, podczas dwukrotnej wizyty w La Bouvetière u Jennifer de Gandt. W tym roku zaś wybór padł na Wielką Brytanię, gdzie w dniach 29-30 września 2018 r. spotkanie pod nazwą The 7th Northern Taste of Clean zorganizowała Caitlin Walker. Miejscem wydarzenia była posiadłość gospodyni w West Kirby, na obrzeżach Liverpoolu. Tam też Caitlin uczy swojej metody – Modelowania Systemowego, którą opracowała z Davidem Grovem pod kątem pracy z młodzieżą. Northern Taste od kuchni Northern Taste to przede wszystkim dwa dni intensywnych warsztatów, prowadzonych przez (i dla) praktyków Clean z całego świata. Tegoroczna edycja przyciągnęła gości z dwóch kontynentów: oprócz Brytyjczyków i naszej polskiej grupy były także osoby z Francji, Belgii, Holandii, Niemiec i USA. Pojawiły się też najważniejsze nazwiska ze świata Clean. Caitlin była gospodynią; liderką naszej grupy była Bogena Pieśkiewicz, (twórczyni Clean Coachingu opartego na Modelu Dwóch Półkul Myślenia™); przyjechali także Penny Tompkins i James Lawley (twórcy Modelowania Symbolicznego), Judy Rees, Marian Way, a także wspomniana Jennifer. Oprócz mnie i Bogeny polski zespół tworzyli Magda Robak, Joanna Sadowska-Buda oraz Bartek Tymiński. Warsztatom organizowanym w równoległych sekcjach, w czterech blokach godzinowych, towarzyszyły dodatkowe wydarzenia i atrakcje. W trakcie obu dni można było skorzystać z usług masażu i nastawiania kręgosłupa, zakupić różne publikacje o metodach Clean na stoisku księgarskim, wziąć udział w sesji zdjęciowej oraz wypróbować Whirly Gig Davida Grove’a – żyroskopu, w którym zmiana perspektywy patrzenia na problem jest wyjątkowo dosłowna. Przez dwa dni pełną parą działała kuchnia, która na każdą przerwę między blokami przygotowywała wegańskie i wegetariańskie posiłki oraz przekąski. Bar kawowo-herbaciany oferował napoje w okolicznościowych kubkach termicznych, które dostaliśmy jako pamiątkę. Było też dość przestrzeni na rozmowy kuluarowe oraz odpoczynek w samotności, a lubiący ruch mogli się wybrać nad morze, gdzie można było dojść po 7-minutowym spacerze. The Polish Spice of Clean Nasza grupa przyjechała z trzema warsztatami. Dwa z nich poprowadziła Magda Robak: na temat Clean Word Association Map, narzędzia do pracy z wartościami należącego do jej autorskiego procesu budowania zespołów w modelu TEAM©, oraz o pracy z ciałem, muzyką i ruchem, inspirowanej metodą Clean Space. Trzeci zaś poprowadziłem z asystą Bogeny Pieśkiewicz na temat jej autorskiego Modelu Dwóch Półkul Myślenia™. Mój warsztat był bardzo ciepło przyjęty przez wszystkich uczestników, choć wśród nich były zarówno osoby z wieloletnim doświadczeniem w pracy z Clean, jak i stawiający pierwsze kroki w tej dziedzinie. Prawdopodobnie najdłużej praktykowała ją obecna na nim Caitlin, która wdraża swoją metodę od 20 lat, najmniej zaś doświadczony był Callum, nastolatek, z którym pracowała w jednej z grup młodzieżowych. Chłopak był tak zaangażowany, że przygotowuje się do funkcji lidera dla rówieśników, a Northern Taste było dla niego okazją do zaznajomienia się z metodą. Degustacja stała się ucztą Najważniejszym efektem warsztatu z mojej perspektywy było to, że model, na którym opiera się nasze podejście do Clean Coachingu zostało doceniony przez wszystkich, na każdym poziomie zaawansowania uczestników. Zainteresowali się nim także Penny i James, których nie było na warsztacie, ale dotarła do nich serdeczna opinia. Co więcej, już w kolejnym tygodniu Caitlin skorzystała z niego podczas nauczania coachingu z Clean w ramach projektu społecznego wspierającego osoby, które chcą się zintegrować społecznie po odbyciu wyroku więzienia! Wyjazd do Liverpoolu był dla mnie ważnym i cennym doświadczeniem, zarówno indywidualnie, jak i ze względu na współpracę polskiego zespołu – któremu serdecznie dziękuję za wsparcie i wspólny czas. Na pewno udało nam się zadbać o wizerunek oraz tożsamość Clean Coachingu opartego na Modelu Dwóch Półkul Myślenia™ jako ważnego i rozpoznawalnego sposobu pracy z technikami i zasadami Clean. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Masterkey • Julian Czurko (@masterkey.coaching) Paź 11, 2018 o 5:07 PDT Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Masterkey • Julian Czurko (@masterkey.coaching) Paź 11, 2018 o 5:01 PDT
